mademioselle blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 6.2008

    Zasady: Wlacz Google i szukaj kolejne wyrazenia. Tagnij 3 znajomych.
    Badz dojrzaly i wpisuj swoje PRAWDZIWE pierwsze imie. Uzywaj pierwszych
    wynikow, ktore pasuja i daja jakis sens
    • Pytanie (P): Wstaw „[twoje imie] potrzebuje” w wyszukiwarke Google.
    Odpowiedz (O):Martita potrzebuje faceta by na tipsy dał, na kosmetyki a nie
    spacer po zoo No i niech najpierw uzbiera na łazienkę bo jak nowa
    dziewczyna przyjdzie do…
    buhahahaaaaaaaaa Rafałku, ja chcę na tipsy! :P

    • Pytanie (P): „Marta wygląda jak”:
    Marta potrzebuje naszej pomocy! 2. Marta wygląda jak Mona Lisa! 3. Marta mówi: Jest ktoś bardzo wyjątkowy, kto chce być blisko Ciebie. Ty wybierasz.
    No faktycznie potrzebuję waszej pomocy…

    • Pytanie (P): „Marta mówi”:
    Dorota obawia się, że z powodu aresztowania Sambora ona również będzie miała poważne problemy. Marta mówi Rafałowi, że wie o jego zdradzie.
    Zbierzność imion jest w tym przypadku zupelnie przypadkowa (;**************)

    • Pytanie (P): „Marta chce”:
    marta chce dzidziusia z michałkiem szatkowskim,co ty na to … marta chce dzidziusia z …. Nie to kochanek chce z Marta dziecko ona nie chce i nie
    Sprostowanie: Marta nie chce dzidziusia z michałkiem szatkowskim. :P (kimkolwiek on jest)

    • Pytanie (P): „Marta wykonuje”:
    Choć nie uwielbiam tego typu muzyki jaką Marta wykonuje to i tak jestem po jej stronie..” No zawsze po mojej xD
    no cóż, są gusta i guściki…

    • Pytanie (P): „Marta nienawidzi”:
    Marta chce kochać i być kochaną. 5. Marta wykonuje tylko swoją pracę. 6. Marta nienawidzi Mateusza za jego ostanie postepowania. 7. Marta pyta ‚Sąsiada’
    eeeeeeeeeeee no coments

    • Pytanie (P): „Marta staję się”:
    Marta staje się obiektem komentarzy, po tym jak w sądowym bufecie zjadła ciastko z kremem :rofl
    To już cistka z kremem nie można sobie w sądzie zjeść??!!

    • Pytanie (P): „Martita lubi”:
    Posłanka Samoobrony lubi markowe torebki i posiada całkiem niezłą ich kolekcję. …. Martita, a Ty masz jakąś opinię na temat tej samej płci? He he
    ja mam obiektywną opinię, a jaką powinnam mieć? O_o

    • Pytanie (P): „Marta pyta”:
    O: „Marta pyta do jakiego miasta mówi ze do cancun pokazyje i chotel Marta pyta a co ze szkoła Jessica mówi tam też jest szkoła to tam będę chodzic”"
    a ja pytam: po jakiemu to jest napisane?

    • Pytanie (P): „Marta zjadła”:
    Mama Ani i Marty zjadła trochę i natychmiast poszła sie przeczyścić, Ania nie chciała jeść zresztą i tak była zajęta czekoladą, a Marta spróbowała i wpadła
    ?

    • Pytanie (P): „Marta nosi”:
    Marta nosi się na czarno (wszystko do wszystkiego pasuje,
    wolniej wychodzi z mody, mniej czasu poświęca na kompletowanie stroju),
    ma krótkie włosy

    Nie powiedziałabym. Większość rzeczy mam w różu. :D

    • Pytanie (P): „Marta aresztowana za”:
    Marlena była aresztowana za udział w zamieszkach i demonstracji przeciw…” 9 najlepsze xD 12 ” Marta była aresztowana za jakieś sprawy na granicy”
    hiehe

    Sesja w pełni, a ja co? A mnie to już nie rusza. Przeżyłam piątek i teraz nawet egzamin z trzech semestrów dendro mi nie straszny. Jeszcze tylko zaliczyć kolos z fitosocjo, projektowanie, robaki, angielski i WAKACJE! A w zasadzie praktyki. Ale mnie to również nie rusza. Byleby nie było kolosów, egzaminów i prac do oddania na przedwczoraj. Ten semestr był/jest wykańczający. Dlatego chciałam w tym monmencie podziękować mamie, tacie, siosrze, Rafałowi (szczególnie (:*)), siostrom, braciom, znajomkom, ciociom, wujkom i innym bliżej nie okreslonym grupom wsparcia. Gdyby nie wy, nie chciałoby mi się strać być wykształconym czowiekiem :P To nawet nie półmetek mojej wyższej edukacji, ale jestem dzielna i porzuciłam (póki co) pomysł rzucenia studiów (za co w szczególny sposób dziękuję Alince). A w weekend pojadę do rodziców. Po miesiącu wypada się pojawić, bo zapomną jak wyglądam. :/ To przykre, że tak żadko się widujemy. Nawet w wakacje będę się zjawiać jako gość. Takie życie…

    ***

    7 komentarzy

    Nie mogę się powstrzymać, żeby nie opublikować SMSa jakiego dziś (w zasadzie wczoraj) dostałam od Rafała.

    A kiedy będziesz moją żoną,
    umiłowaną, poślubioną,
    wówczas ogród się nam otworzy,
    ogród świetlisty, pełen zorzy.
    Pójdziemy razem zamyśleni,
    Wśród złotych przymgleń i płomieni,
    I padnie biały śnieg grudniowy
    Na rozkochane nasze głowy.

    Dziś miałam terenówki z fakultetu Krajobrazy Polski. Może i
    ich bym tak bardzo nie przezywała od tygodnia, gdyby nie miały one miejsca w
    Brudzeńskim Parku Krajobrazowym. Wtajemniczeni wiedzą, że tam miałam działkę
    nad jeziorem rynnowym. Niektórzy wiedzą, jak bardzo to miejsce jest mi drogie.
    Tam się wychowywałam…
    Gdy miałam 8 lat myślałam, że wszyscy ludzie na ziemi są strasznie podobni do
    mnie, a więc mieszkają w Płocku i każdy ma jedną działkę nad jeziorem, a jeśli
    nie akurat nad moim jeziorem, to na pewno gdzieś w pobliżu. Nie zdawałam sobie
    sprawy w jakim wyjątkowym pod względem geologicznym i morfologicznym miejscu
    przyszło mi dorastać…
    Moje najpiękniejsze wspomnienia z dzieciństwa są właśnie z Józefowa. Pamiętam,
    jak byłam malutka. Jak nie mogłam zasnąć, tatuś, wziął dla mnie ogromną poduszkę,
    na której się cała mieściłam, i śpiewał mi piosenki w pewną rozgwieżdżoną
    czerwcową . Bujał mnie przy tym na hamaku. Pamiętam przelatujące
    nietoperze, latające wokoło świetliki. Było cudownie. Spokojnie. Cicho. bezpiecznie w lesie. Dziko. Bosko. Gdy zasnęłam tata brał
    mnie na ręce i zabierał do domku. Pamiętam wycieczki rowerowe całej rodziny. Ja
    i Kasia jeździłyśmy tyłem do drogi w wiklinowych koszykach, a za nami biegł
    Kajtek. Parę lat później tam uczyłam się sama jeździć na rowerze. Pamiętam naukę
    pływania w jeziorze w cieniu brzozowego lasu. To jak z siostrą jeździłyśmy do
    kamienia i z powrotem i to była najlepsza zabawa pod słońcem. Czasem moja siostra
    brała do wózka naszego chomika i woziła go po lesie. Raz, podobno, wiewiórka
    uznała Chomisię za swoje dziecko i chciała je odbić. Pamiętam doskonale zabawę lalkami
    pod lipą na skrzyżowaniu, wszystkie ogniska, śpiewanie i huśtawkę zawieszoną na
    drzewach. Wszystko było takie beztroskie i myślałam, że już zawsze będzie takie
    miejsce tylko moje, gdzie będę czuła się jak w domu.
    Już nie mogę się tak czuć. Rodzice jakiś tydzień temu sprzedali działkę. Czuję
    się trochę jak bezdomna. Tam była część mnie: w tych nieudolnych rysunkach
    wiszących starych zasłonkach, w karteczkach z Sailor Moon przyklejonych do dykty.
    Już nigdy nie usłyszę dudnienia nawałnicy w blachę w czasie czarnej nocy.
    Nie przestraszy mnie piorun udzerzający w taflę jeziora. Nie będeęMożliwe, że już nigdy nie złapię świetlika tylko dlatego, żeby go po minucie
    wypuścić. Już nie przestraszy mnie pająk wychodzący spod łóżka.

     

    No nic
    przeczuwałam, że to kiedyś nastąpi, ale chyba nie byłam gotowa. Teraz jest już
    po wszystkim…

    Powodów było wiele: jeździć nie ma komu, warunki są opłakane: domek nadaje się w zasadzie do
    rozbiórki, a w najlepszym wypadku do generalnego remontu, kibelek zajęło stado
    pająków, wszystko zarośnięte, w płocie jest ogromna dziura, słowem totalna
    ruina. Ktoś by powiedział- bez wartości. Ktoś, ale ja nie…

    Tam w czasie szkoły podstawowej przyjeżdżała Magda i Asia i
    spędzałyśmy razem chyba 3 wakacje pod rząd, przebierałyśmy się za różne postacie, kąpałyśmy w jeziorze, projektowałyśmy ubrania, łamałyśmy regulamin przez nas tworzony
    wciąż na nowo, grałyśmy w piłkę, Playstation, opalałyśmy się, układałyśmy piosenki.
    Słowem było genialnie. Te czasy już nie wrócą, tak jak moje dzieciństwo. Trochę
    szkoda.

    Zamieszkam w Warszawie. W Warszawie. W mieście, od którego
    wszyscy chcieliby uciec. Chcę tego. Chcę całe życie spędzić z moim Ukochanym. Być
    zawsze przy nim. Cząstka mnie musi obumrzeć. Musi, choć to boli.

     

    Wracając do terenówek czułam się bardzo źle, nie mogąc mówić,
    że mam tu działkę. Ciągle się poprawiałam – miałam tu działkę. Bardzo drażniło
    mnie, jak ktoś przekręcał nazwy miejscowości tak mi bliskich. Jeśli się z nich
    wyśmiewali –serce mi krwawiło. (Co jest zabawnego w nazwie: Karwosieki-
    Noskowice?- nie rozumiem) Było mi przykro, jak komentowali moje miasto. Nigdy
    bym się nie podejrzewała o taki patriotyzm lokalny. Sama wielokrotnie mówiłam,
    że tam śmierdzi i jest brudno, ale mi wolno! Ciężko mi było sobie wyobrazić, że
    ktoś jeszcze nigdy nie był w miejscu, w którym ja byłam tysiące razy. To głupio
    brzmi, ale tak czułam. Naiwność dziecka w części nadal we mnie jest…


    • RSS