Znowu stanę się pielgrzymem. Ludzie sią zastanawiają czemu tyle osób wyrusza na pielgrzymi szlak, tam doświadcza cierpienia, niemocy, głodu, niewygód, okropnego bólu nóg, a mimo to idzie i za rok i za dwa, a często nie potrafi przestać. Spokojnie, to jest moim zdaniem bardzo pożyteczne uzależnienie. Ja czuję, że bardzo potrzebuję właśnie tej pielgrzymki. Muszę uporządkować parę spraw, zdystansować się i na pewno zbliżyć do Boga. Chciałabym przyzwyczaić organizm do większej dawki modlitwy, bo tak jakoś się odzwyczaił.
W ramach odpowiedzi na pytanie dlaczego idę, muszę napisać, że strasznie tęsknię za pewnymi emocjami związanymi z warą. Na oazie doświadczałam ich bardzo wiele. Brakuje mi też okazji do śpiewania. Pamiętam jak 4 lat temu usłyszałam podaczas bujania się na huśtawce przed moim domem pielgrzymkę zmierzającą do Płocka. Wsiadłam od razu na rower i pojechałam, żeby zobaczyć jak to w zasadzie wygląda. I byłam zachwycona. Tuby, wszyscy śpiewają ukochane przeze mnie piosenki. Modlą się. Za rok nie przegapiłam szansy i poszłam pierwszy raz. Choć marzłam w nocy i okropnie bolały mnie ścięgna, było cudownie. Po dwóch latach poszłam z zieloną WAPM. Pogoda była cudowna, szłam z większą ilością znajomych i znowu ogromnie mi się podobało. Za każdym razem robiłam wiele podchodów do mikrofonu i za pierwszym razem mój wysiłek zaowocował pomarańczową czapeczką, którą otrzymałam przedostatniego dnia od księdza przewodnika. :D To było takie miłe. Ludzie na pielgrzymce są tacy wspaniali. Zawsze skorzy do pomocy, otwarci. To taki trochę inny, lepszy świat. Dlatego w tym roku idę znowu. Tym razem w innym składzie, dlatego na pewno będzie trochę inaczej. Dla odmiany miałam być przygotowana do pielgrzymki jako zawodnik służby muzycznej. Niestety los nieco pokrzyżował nam szyki i Pawełek G. się zbuntował i idzie w innej grupie. Na szczęście Owca się zgłosiła do grania, więc pewnie będziemy miały okazję z An_ wyżyć się muzycznie na biednych pielgrzymach. Już czternasta… może bym się zaczęła pakować… Tak to chyba dobra myśl. :P