mademioselle blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 10.2008

    dystans

    5 komentarzy

    Noszę sie z napisaniem tej notki od wczoraj. Chciałam w niej wylać z siebie całą złość i żal. Nistety/na szczęście już mi trochę przeszło i teraz to będzie nieco jak musztarda po obiedzie, ale napiszę to dla A_, żeby wiedziała czemu miałam zły humor jak ją wczoraj przez przypadek spotkałam w swoim budynku.
    Mieliśmy w ramach ćwiczeń do zrobienia pewien projekt w grupie trzyosobowej z fizjografii. W związku z moim niedysponowaniem w ciągu ostatnich dni, nie przyłożyłam się do niego należycie. Miałam dobre chęci, chciałam później w koncowej fazie pomóc. Czekałam tylko na wiadomość: co, kiedy, gdzie i jak. Taka wiadomość nie nadeszła ani ze strony Aliny, ani od Tomka. Prosiłam wcześniej Alinę, że gdyby potrzebowali pomocy, dali mi znać. Nic nie nadchodziło, więc uznałam, że szybko sobie z tym poradzili i ja im bym tylko przeszkadzała. Spoko poszłam sobie w poniedziałek wcześniej spać.
    Następnego dnia coś jest wyraźnie nie tak, Alina na mnie nie patrzy, nie odzywa się ani słowem, po prostu traktuje mnie jak powietrze. W końcu się domyśliłam po uwagach typu: jestem zmęczona, oczy mnie bolą, nie spaliśmy do 4, że charowali całą noc, nic mi nie powiedzieli i wyraźnie mają (a wzasadzie Alina ma) ogromną pretensję do mnie, że nic nie zrobiłam. Po prostu SHIT!
    Alina jest perfekcjonistką w przeciwieństwie do mnie i jej 4 nie usatysfakcjonuje! Jak mogłam o tym zapomnieć?! Praca w grupach jest nie dla mnie. Wolę pracować sama na swój własny rachunek, bez durnych fochów. Czy tak robią przyjaciele?
    Wczoraj i przedwczoraj byłam wkurzona też na Tomka, mimo, że on był wczoraj dla mnie bardzo miły, wręcz przesadnie miły. Później mi wszystko wytłumaczył i uznał, że my się na siebie obrażamy dla sportu! On chyba nie wie jak takie ciche dni na mnie działają. Takie ostentacyjne uwagi, unikanie spojrzenia w oczy, sprawiają, że czuję się okropnie: bezużyteczna, oszukana, beznadziejna i mam ochotę zatrzymać się w połowie pasów i poczekać na nadjerzdzającą ciężarówkę.
    Gdyby mi zależało bardziej na moich studiach, może byłoby inaczej. Mi już wszystko jedno czy dostanę 3 czy 4.
    Chyba znowu się pomyliłam, co do Aliny. Nie powinna mi robić takich akcji, jeśliby była moją przyjaciółką. Wydaje mi się, że już jej nie potrzebuję, a ona mnie. Nie chce mi się już z nią rozmawiać, jeśli nie muszę. Za często i zbyt mocno mnie krzywdzi. Pozostanie dystans.

    Przyznam to od razu prosto z mostu, że nie mam pojęcia o czym będzie ta notka. Może tak po prostu o wszystkim po trochu.
    Zacznę od tego, że przeziębiłam sobie pęcherz i wczoraj Aga nastraszyła mnie niepłodnością oraz przewlekłymi problemami z nerkami, z powodu którego nie będzie niczego. Bo nie będzie ani ślubu, ani studiów, ani dzieci. Pojechałam więc do cioci Marysi by mi zleciła jakieś badania, przepisała co trzeba i ewentualnie powiedziała na kiedy mam zamawiać trumnę. Na szczęście dziś się okazało, że chyba tak źle nie jest i mam raczej standardowe zapalenie pęcherza, który już mnie tak nie boli jak jeszcze dobę temu. Miałam dziś dylemat, czy jechać po badaniu na zajęcia z ekonomiki, czy nie. Byłam pewna, że się spóżnię i to sporo, więc darowałam sobie i pójdę za tydzień z inną grupą. Wykłady niestety też opóściłam, ale za to wyspałałam się i było mi ciepło cały czas w nery, więc pewnie mi to wyjdzie na zdrowie. Szkoda tylko, że przez tą całą akcję: dbajmy o nerki nie zrobiłam (znowu!) tego co powinnam na fizjografię, a w każdym razie zrobiłam za mało. Nie lubię pracować w grupie. Kiedyś (w liceum) robiłam wszystko za wszystkich, a teraz robię mniej niż wszyscy inni i mam wyrzuty sumienia.
    W zasadzie nie wiem już o czym miałabym w tym momencie pisać, dlatego zgodnie z zasadą : kończ waść, wstydu oszczędź kończę tą notkę o drogach moczowych :P

    Nocne rozmowy.

    5 komentarzy

    Szczerze mówiąc nie wiem już jak dziękować Bogu za mojego narzeczonego. Jest dokładnie taki jak sobie marzyłam, a nawet lepszy. Jak pewnie większość wie, że moim największym kompleksem jest moja pryszczata cera. Już nie raz doprowadzała mnie do płaczu, histerii i innych podobnych stanów. Ostatnio wprowadziła mnie w stan: nie zapalam światła, żeby Rafał mnie nie zobaczył. Było to u mnie w domu w P. No i jak zawsze pomodliliśmy się przed snem, a potem poszłam do łazienki ponaprawić to co dało się jako tako naprawić. Rafał czekał w przedpokoju. Już wcześniej widział, że coś jest nie tak i jeśli nawet sprawiałam pozory, że chce go spławić, tak na prawdę wcale tego nie chciałam. I to jest właśnie niesamowite, że takie nuanse potrafi wyczuć. Przytuleni rozmawialiśmy o tym co mnie przeraża. Uogólniając bardzo boję się tego, że moje studia na nic mi się nie przydadzą że nie pamiętam prawie nic z roślin z zielnych, a niebawem wyparuje mi cała dendrologia; nie znajdę pracy, znajdę beznadziejną pracę itp. Poza tym boli mnie, że może za łatwo zrezygnowałam ze sztuki. Nie maluję, nie rysuję. Chyba już nie potrafię. Nie chodzę na wystawy. Ale wracając do nocnej rozmowy z moim narzeczonym, bardzo mnie ona podniosła na duchu. Usłyszałam po raz kolejny co Rafałowi się we mnie podoba. Tego było mi trzeba. On jest kochany…

    
    

    • RSS