Noszę sie z napisaniem tej notki od wczoraj. Chciałam w niej wylać z siebie całą złość i żal. Nistety/na szczęście już mi trochę przeszło i teraz to będzie nieco jak musztarda po obiedzie, ale napiszę to dla A_, żeby wiedziała czemu miałam zły humor jak ją wczoraj przez przypadek spotkałam w swoim budynku.
Mieliśmy w ramach ćwiczeń do zrobienia pewien projekt w grupie trzyosobowej z fizjografii. W związku z moim niedysponowaniem w ciągu ostatnich dni, nie przyłożyłam się do niego należycie. Miałam dobre chęci, chciałam później w koncowej fazie pomóc. Czekałam tylko na wiadomość: co, kiedy, gdzie i jak. Taka wiadomość nie nadeszła ani ze strony Aliny, ani od Tomka. Prosiłam wcześniej Alinę, że gdyby potrzebowali pomocy, dali mi znać. Nic nie nadchodziło, więc uznałam, że szybko sobie z tym poradzili i ja im bym tylko przeszkadzała. Spoko poszłam sobie w poniedziałek wcześniej spać.
Następnego dnia coś jest wyraźnie nie tak, Alina na mnie nie patrzy, nie odzywa się ani słowem, po prostu traktuje mnie jak powietrze. W końcu się domyśliłam po uwagach typu: jestem zmęczona, oczy mnie bolą, nie spaliśmy do 4, że charowali całą noc, nic mi nie powiedzieli i wyraźnie mają (a wzasadzie Alina ma) ogromną pretensję do mnie, że nic nie zrobiłam. Po prostu SHIT!
Alina jest perfekcjonistką w przeciwieństwie do mnie i jej 4 nie usatysfakcjonuje! Jak mogłam o tym zapomnieć?! Praca w grupach jest nie dla mnie. Wolę pracować sama na swój własny rachunek, bez durnych fochów. Czy tak robią przyjaciele?
Wczoraj i przedwczoraj byłam wkurzona też na Tomka, mimo, że on był wczoraj dla mnie bardzo miły, wręcz przesadnie miły. Później mi wszystko wytłumaczył i uznał, że my się na siebie obrażamy dla sportu! On chyba nie wie jak takie ciche dni na mnie działają. Takie ostentacyjne uwagi, unikanie spojrzenia w oczy, sprawiają, że czuję się okropnie: bezużyteczna, oszukana, beznadziejna i mam ochotę zatrzymać się w połowie pasów i poczekać na nadjerzdzającą ciężarówkę.
Gdyby mi zależało bardziej na moich studiach, może byłoby inaczej. Mi już wszystko jedno czy dostanę 3 czy 4.
Chyba znowu się pomyliłam, co do Aliny. Nie powinna mi robić takich akcji, jeśliby była moją przyjaciółką. Wydaje mi się, że już jej nie potrzebuję, a ona mnie. Nie chce mi się już z nią rozmawiać, jeśli nie muszę. Za często i zbyt mocno mnie krzywdzi. Pozostanie dystans.