mademioselle blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 7.2009

    Wróciłam z „rajskich wakacji” już ponad tydzień temu, ale jakoś nie chciało mi się lub nie miałam czasu nic na ten temat napisać.
    Teraz wiem jedno: już nigdy więcej nie pojadę tak daleko autokarem jeżeli nie będzie zaplanowanych noclegów  po drodze. Najgorzej jechało się z Lwowa do Złotego Brzegu. Parokrotnie się kierowcy gubili po drodze, w związku z czym nie zatrzymywaliśmy się przez ponad 12 godzin na siusiu, ponieważ kierowcom kończył się dozwolony czas jazdy. Mieliśmy farta, że w ogóle dojechaliśmy tego dnia co było zaplanowane. Nogi miałam tak spuchniete, że nie widziałam nawet sugestii kostki. Niestety byłam też brudna jak po całym dniu pielgrzymki. W zasadzie byłam też tak samo nie wyspana i zmęczona. Chyba zrobiłam się bardziej wygodnicka. Grunt, że nie opóźniałam odjazdu atuokaru na bycie (w przybliżeniu) 35 osobą osobą w kolejce do jedynego wychodka na stacji benzynowej. Ale zostawiając już kwestię dojazdu Bułgaria jest całkiem przyjemnym krajem. Jest ciepło, Morze Czarne jest ciepłe, pełne meduz, glonów, muszelek, małych innych żyjątek, a pewnego wieczoru widziałam nawet prawdziwego martwego konika morskiego. It was awsome! Latałam też na paralotni wzdłuż brzegu. Niestety inne wodne atrakcje pozostały w zasięgu moich marzeń. Nie wiem dlaczego. tak jakoś wyszło. Burgas jest obleśne, a Warna całkiem fajna. Najbardziej jednak podobało mi się arboretum 45km od Warny. Tam było pięknie. :)
    Całe szczęście że udało nam się przegłosować tych, którzy chcieli z Warny wracać od razu do hotelu. No i jeszcze była męcząca (z powodu butów i grąca) sesja w malowniczym Nesebyrze oraz na plaży w Słonecznym Brzegu.
    Z Ruminii zapamiętałam tyle, że mają fajne pola słonczników i dużo bezpańskich psów, a w Bułgarii wszystkie domy są pokryte czerwoną dachówką (co popieram całym sercem) i dużo bezpańskich zakolczykowanych psów. :P
    Nie chce mi się już pisać . nara

    Komputer dziś wyjątkowo wolno się wkręcał. Tak samo jak Firefox i domena blog.pl
    Po drzemce w połowie filmu „Amelia” (ja chce mieć taką fryzurę!), stwierdziłam z wielkim żalem, że nie mogę dłużesz spać, bo trzeba mężowi zrobić obiad(!) Oczywiście wszystkie garnki brudne, trzeba je umyć (!). Wysypało mi się za dużo mrożonych warzyw na patelnię… Wcześniej przejrzałam się w lustrze i z żalem stwierdziłam, ze nie mam takiej fryzury jak Amelia, a raczej wyglądam teraz jak asymetryczna karykatura żaby.
    Jedyne co nie pasuje mi do ogólnego stanu zdenerwowania, to niezaprzeczalny fakt (cud?), że mimo okresu nie boli mnie wogóle brzuch. Bolą mnie za to nogi. Od stania za Europejską Kartą Ubezpieczenia Zdrowotnego, której i tak nie dostałam (a jakżeby inaczej). Rafał dostał. Teraz jest już prawie pewne, że zachoruję w Bułgarii na anginę albo inne świństwo i nie będzie mnie miał tam kto leczyć. Właśnie dlatego piszę o tym z naiwną nadzieją, że jeśli tak napiszę, tak się nie stanie. Pożyjemy (?) i zobaczymy.
    Możecie od tego momentu słać Rafałowi wyrazy współczucia, że jego żona ma takiego pożądnego wkurza.
    Ps. właśnie poparzyłam się wrzątkiem
    Kropelką…
    Wiadomość z ostatniej chwili: mój nowiutki (kupiony 5 dni temu) piękniusi secesyjny zegarek idealnie harmonizujący z moim nowym cudownym pierśionkiem, właśnie się zepsuł. Na poczatku nie chodził wcale, jak dotknęłam tego pokrętełka z prawej strony zaczął omierzać sekundy: 1 do przodu, pół sekundy do tyłu. Nie miałam pojęcia, że takie coś jest możliwe (!) teraz uparcie wskazuje godzinę 15:45 sekund 25. Wcześniej jeszcze cofał się do godziny 15:45 sekund 24, ale widać już mu się znudziło.
    Miarka się przebrała ;(((((((((


    • RSS