mademioselle blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 8.2009

    Minął weekend pod tytułem wielka impreza w P.. Jak to
    wykrakała moja optymistycznie nastawiona siostra, nikt oprócz nas nie
    przyjechał. Każdy miał swoje sprawy, ważniejsze, wcześniej umówione,
    pilniejsze. Bo przecież nic się nie stanie, jeśli tylko jego tam nie będzie.
    Jedyna Ela do końca chciała przyjechać. Ale byłaby sama, więc zrezygnowała. Czy
    mam do kogoś żal? Jasne, ale chyba nie będę pisała, do kogo konkretnie, bo to
    jest chyba wiadome.
    Czy spróbuję jeszcze kiedyś zaprosić do siebie znajomych? Może i tak. Może
    kiedyś.I zrobię to dla Eli i jeśli znowu nikt nie przyjedzie, to strzelę
    takiego focha, jakiego jeszcze świat nie widział (w moim wydaniu).
    TAK, to jest SZANTAŻ!!!

    Myślałam, o tym, żeby pisać więcej notek, już bardzo wiele miałam w główce, ale zawsze coś było ważniejsze. Teraz w zasadzie powinnam pisać (a nie dopieszczać) moją pracę inżynierską. I to w głównej mierze sprawia, że odczuwam pewną niepewność: Czy zdążę, czy też nie zdążę jej napisać. W tym momencie chyba lepiej przyjąc wersję, że raczej nie zdążę, więc muszę przestać bezproduktywnie tracić czas w internecie, a skupić się na pisaniu i niczym więcej. Nie mogę myśleć o tym, że jeszcze większość moich kolegów i koleżanek nawet nie myślała o tym, żeby w wakacje się tym zajmować. Muszę myśleć, to tych kolegach i koleżankach, które już prawie mają ją napisaną. NO!
    Dziś niestety mój wzniosły plan musiał poczekać, z powodu dość przykrego incydentu. Pewien chłopak z 4 roku chciał jechać na nasz obóz. Niestety osoby, które nie działały w żaden sposób w SD i nie są pierwszaczkami miały być zapisywane w drugiej kolejności. Organizator jednak najpierw go zapisał, potem jednak po rozmowie z „wyższą instancją” po omówieniu przykrych, zaistniałych w zeszłym roku, konsekwencji bycia „zbyt dobrym”, ów młodzieniec został poinformowany, że jechać nie może, ponieważ nie rokuje nadziei na przyszłe działanie w SD. I tu moje zdanie w tej kwestii było odmienne. Jadąc na ten obóz, miałam szansę, go odpowiednio urobić. To organizator ma jednak decydujący głos w tej całej sprawie i ja tego wszytskiego zmieniać nie zamierzam, nawet powołując się na moją funkcję w kole.
    Tak czy siak ta cała sytuacja popsuła mi dobry humor, bo byłam skłonna zaufać temu chłopakowi. Muszę jednak przyznać, że pozwolenie na wyjazd „dla świętego spokoju” i dla ratowania naszego nieco zszargałego w tej sprawie imienia, chyba nie powinno być decydującym argumentem.
    W ramach niepisania zbyt intensywnie pracy inż. na bardziej popularnych portalach dla warszawskch studentów umieściłam informacje o naszym obozie. Teraz to już chyba moge stanąć na głowie i podrapać się po nosie.
    Przecież na ten obóz musi pojechać przyszły prezes, bo nie będę miała innego wyjścia jak tylko dostać się na studia magisterske ;D

    PS. Nadal nie jestem w ciąży.
    Pozdrawiam Anett :*
    Promyka też :*
    i moją siostrę Kasię również :*
    oraz wszystkich innych, którym chcę się czytać mojego bloga :*

    Poziom obsurdu stopniowo wzrastał i swój szczyt osiągnął chyba właśnie dziś.
    Matka nie umie rozmawiać z córką.
    Córka nie chce rozmawiać z matką.
    Ojciec się specjalnie nie wtraca, nie pomaga, nie szkodzi.
    Pies jest ogniskiem wszystkich problemów. Ma ponad 11 lat. Jest jamnikiem, co doskonale świadczy o jego wrednym usposobieniu. Śpi z rodzicami. Jest za głupi, żeby nie rzucać się na większe od siebie zwierzęta. Nienawidzi podróży. Jęczy podczas nich i stęka. Kiedy rodziców nie ma w pobliżu wyje i drapie w drzwi.
    Oświadczam, że nie chcę mieć psa!
    (ze względu na różne okoliczności notka nie porusza istoty złożonego i wielowarstwowego rodzinnego problemu)


    • RSS