mademioselle blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 10.2009

    Słabość

    3 komentarzy

    Nie widziałam chyba osoby bardziej wkurzonej, niż An_, kiedy pewna osoba powiedziała, żeby obniżyła sobie tonację, bo przy wyższych dźwiękach piszczy. Jej oburzenie uważam za uzasadnione. Obiektywnie uzasadnione.
    Jakie więc jest moje oburzenie, w momencie, gdy plakat, który uważam za najlepszy i najfajniejszy, jaki do tej pory udało mi się zaprojektować, nie został zaakceptowany i musiałam stwarzać nową koncepcję? Jasne, o gustach się nie dyskutuje. Ale ja miałam ochotę się rozpłakać.
    Nie potrafię chyba z godnością znieść żadnej krytyki. Wszystko rani mnie do głębi. Życie boli.

    Zawsze szukałam feceta, który mógłby za mnie decydować o wielu sprawach, w tych częstych momentach mojego życia, kiedy nie mam pojęcia co wybrać. Często w sprawach mało istotnych, jak np. Co robimy w sobotę? Gdzie zjemy obiad? Na którą pójdziemy od kościoła itp. Rafał chyba bardzo dobrze maskował swoje niezdecydowanie w takich sprawach. Ostatnio prawie mnie załamał:
    W poprzedni weekend planowaliśmy, że Rafał weźmie piątek wolny i pojedziemy w Sudety pochodzić po górach. Już nawet mieliśmy zamówione noclegi. Chyba w środę pwoiedział, że raczej jednak nic z tego, bo do 30.09 musi skończyć biznes plan w pracy. W czwartek wymyślił, że może na sobotę i niedzielę pojedziemy w Góry Świętokrzyskie. Jeszcze w piątek wahał się, czy tego planu nie zrealizować. Wieczorem jednak zrezygnował. W sobotę rano nie mieliśmy więc żadnej koncepcji. Potem Rafał zaczął je tworzyć lawinowo: pojedźmy do Białobrzegów, albo do Parku Szczęśliwickiego, lub do Skierniewic na kajaki, a może lepiej pozwiedzać muzea. W końcu stwierdził, że ma dużo pracy i jak popracuje parę godzin coś zdecydujemy. W końcu padł pomysł, żeby wybrać się do Kazimierza i Sandomierza. O 10 Rafał zdecydował, że jest już zbyt późno, żeby jechać gdzieś daleko, tym bardziej, że we dwójkę, to trochę łyso. No i pojechaliśmy do Zalesia Dolnego. Oczywiście w międzyczasie dostałam nerwicy.
    Mimo wszystko Rafał dokonał bardzo trafnego strzału. Okolica Zalesia jest świetna: lasy, jeziora oraz kajaki, na które mój mąż chorował już od maja. Pływając po jeziorze zdołaliśmy spłoszyć chyba sześć kaczek oraz zderzyć się z rowerem wodnym. Ale było bardzo przyjemnie. Słoneczko tak przyjemnie grzało. I jest tam bardzo ładnie i fajnie zagospodarowane. Jest ścieżka dydaktyczna, plac zabaw dla dzieci w środku lasu, park linowy oraz wielka polana, na której można grać w piłkę, a wokół niej około 10 zadaszonych stołów z ławami, a przy każdej oddzielne miejsce na ognisko. Po prostu full wypas. Są też dwa oddzielne wielkie dacze, gdzie, w każdej bez problemu mogłoby się zmieścić całe SD. :) Trzeba będzie kiedyś to wykorzystać. Może przyszłą wiosną. Bo teraz pogoda raczej kiepska.
    Niestety w drodze powrotnej do domu Rafał już nie był taki zachwycony naszą wycieczką, bo staliśmy ponad 40 minut korku. Ale tak już jest zawsze. To właśnie największy minus mieszkania w stolicy.
    W niedzielę wizja tego, co mamy robić rodziła się w bólach. Sprawę dodatkowo skomplikowała zapowiedź wizyty znajomych Rafała. Koniec końców pojechaliśmy do Podkowy Leśnej na nordic walking. Bardo nam się spodobały temtejsze szlaki. A znajomi okazali się bardzo pozytywnie zakręceni. :) Było miło.
    Już tylko wspomnę, że gdyby R. nie miał tyle pracy, pewnie jutro wracałabym z pięciodniowego SPA w Mazowszu. Ale Rafał nigdy nie ma mało pracy, więc… Ale ja bynajmniej nie narzekam. Nie każdy ma równie wspaniałego męża. To ja chyba jestem za mało elastyczna i za szybko się denerwuję.

    Wierzę w to głęboko, że wszystko ma sens. Nawet wczorajsza nieprzespana noc (dzień niestety też) i ból brzucha, który dziś jeszcze dogorywa. Ale przynajmniej mogę (chyba) jeść.
    Rafał wczoraj stwierdził, że powinnam się bardziej szanować.
    I nie radzę nikomu jeść serka pleśniowego, gdzie sera nie można dostrzec spod pleśni. Cokolwiek by nie napisali na opakowaniu, to raczej nie jest do końca normalne. W każdym razie nie jedzcie go na surowo. R. jadł wczoraj i dwa dni temu w postaci roztopionej i przeżył to bez żadnego uszczerbku na zdrowiu. Chwała Panu…


    • RSS