mademioselle blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 11.2009

    Moje ostatnie dni były tragiczne. Na początku byłam niewyspana i zestresowana. We wtorek zrobiłam sobie wielki przypał. Teraz się okazuje, że zawaliłam na całej linii sprawę organizacji rekolekcji. Mam ochotę jak struś schować głowę w piasek i już nigdy więcej jej stamtąd nie wyciągać. Albo pojechać gdzieś bardzo daleko. Rzeczywistość znowu mnie przerasta. Czas zwiększyć dzienną dawkę magnezu…

    Rafał znowu śpi na kanapie. Podobno lepiej mu się zasypia, kiedy ja robię coś przy komputerze. A robię to zbyt długo i jednocześnie za mało intensywnie. Dziergam coś, co jnie jest do końca potrzebne do mojej pracy inżynierskiej: piękną wycieniowaną inwentaryzację w PS. Po grzyba. Nie wiem, czemu się tak staram, skoro, to stan przyszły ma być cudowny, a nie to jak jest. Ech…
    Chciałabym mieć szefa, który by mi przypominał o różnych rzeczach i organizował czas. Bycie szefem samemu dla siebie, czasem mnie przerasta. I później mam taki właśnie efekt, jaki opisałam uprzednio. Kolejną głupotą jest to, że pcham się na stanowiska kierownicze się do tego nie nadając. Może tego trzeba sie nauczyć? W SD uczę się już strasznie długo i guzik chyba z tego mam prócz satysfakcji.
    No i jeszcze frustracji. Jak zobaczyłam, że ktoś tempi nasze (i tylko nasze) plakaty ogarnęła mnie dzika wściekłość. Może to przez brak zgody na rozwieszanie naszych palaktów? Nie wiem, może. Ale bardziej prawdopodobne jest to, że ktoś nas bardzo nie lubi i wyrzuca moje dzieci (w sensie plakaty) do kosza. Ja tego tak nie zostawię! Nie po to siedzę nad plakatmi parę godzin, konsultuję, poprawiam, znowu konsultuję i znowu poprawiam, a potem latam do pokoiku i spowrotem, by ktoś mógł sobie bezkarnie niszczyć to co przygotowują inni, bo mu się nie podoba, że promujemy wartości katolickie. Jak to się powtórzy pójdę i poproszę o pokazanie nagrań z kamer z tych miejsc, gdzie takie zjawisko nastąpiło. Bo mnie to wpienia, i choćby miało się skończyć na tym, że temu, kto to robi, powiem, że postępuje nie fair, to ja to zrobię. Dla zasady!
    Wiem, że to walka z wiatrakami :(

    A tak poza tym, to jestem spóźniona. Czas wymyka mi się między palcami. Zapominam o wielu pierdołach, które niczym lawina się kumulują w wielkie zaniedbania. Czemu tylko ja mam o wszystkim myśleć?! Czy tylko ja muszę? Nikt oprócz mnie nie ma głowy i rozumu? Jak dobrze, że moja kadencja jako przezesa koła już dobiega końca. Mam dosyć robienia wszystkiego za innych.
    Czas na sen.

    PS. A tak w ogóle, udaję, że nie widzę choinek, lampek i innych pseudosymboli świąt. Jest na to za wcześnie.

    Trzy siostry:
     Najpierw jedna, nie wiem dokładnie kiedy starciła męża. Potem zachorowała tak, że w końcu nie poznawała swoich bliskich. Dziś Rafał dostał telefon, że w wieku 85 lat zmarła jego babcia.
    Druga siostra straciła męża w połowie października. Dwa tygodnie później zmarł brat męża trzeciej siostry. W kolejne dwa tygodnie później mąż, pozostawiając kolejną wdowę i niezamężną córkę.
    W międzyczasie zmarł dziadek Rafała.
    Pięć zgonów w zaledwie miesiąc w obrębie jednej rodziny. To dość przygnębiające, mimo podeszłego wieku każdego z nich.
    Wieczne odpoczywanie, racz im dać, Panie…

    Biorę magnez oraz Bellergot. Dzięki temu dobrze śpię i nie denerwuję się. Nie daję się zmiennej aurze, która ze złej zmienia się na gorszą, i na odwrót. Mam się do kogo przytulić i jest generalnie jest fajnie. Ale brakuje mi mobilizacji.
     Myślę, że tak jak inni bywają uzależnieni od narkotyków, tak ja jestem uzależniona od snu. Wierzę w to, że sen sprawia że jestem szczęśliwsza i zdrowsza. Nie wiem ile w tym prawdy, ale tak sobie myślę i jest mi z tym wygodnie.
    Rafał ma inne podejście do snu. Kiedy się budzi od razu wstaje i coś tam robi. Ja takiego zachowania nie mogę zrozumieć, ale akceptuję, o ile mnie samą nie zmusza do wstania. Wieczorem sytuacja jest inna. Rafał traktuje telewizję i nudne książki jak usypiaczy. I nie ważne, czy zaczną one działać o 19 czy 22. Działanie jest wiadome i od tego uciec się nie da. Tym intensywniejsze, im odległość między nami jest większa. Czyli jeśli siedzę przy kompie i coś robię, Rafał zasypia w salonie i ma generalnie wszystko gdzieś. Włącznie z moim ględzeniem, żeby jeszcze nie spał, lub już poszedł się przebrać i położył do łóżka jak każdy normalny człowiek. Najpierw mówi, że pójdzie. Ale…
    Dziś Rafał znów zasnął przy telewizji o godzinie 20:30. Śpi w ubraniu na kanapie. No i co ja mam biedna w takiej sytuacji zrobić? Chyba zostawię go tam w spokoju. Niech się gotuje w swetrze i spodniach.
    A pewna mądra osoba kiedyś powiedziała, że kobietę należy posłuchać, kiedy mówi dwie następujące kwestie: „Choć spać” i „Choć jeść”. Rafał nie posłuchał i sam sobie teraz jest winien.

    Budowanie trwałych relacji między ludźmi jest strasznie trudne. Tym trudniejsze, im ma się mniej czasu i więcej osób, którym chciałoby się poświęcić ten czas. Dodatkowym czynnikiem są też np. wspólne tamaty do rozmów. Jak się komuś zmienia życie, zmieniają się relacje. Wszystko się zmienia.
    Dobrze mieć jednego prawdziwego przyjaciela na tym świecie. Takiego, który zawsze ma czas i potrafi Cię zrozumieć i zawsze dobrze doradzi, bo kocha. Cieszę się, że mam tego jednego przyjaciela. Nie warto budować nic na siłę, bo życie i tak wszystko zmieni i zweryfikuje.


    • RSS