Po roku podchodów, zbierania kasy i się. Zrobiłam to. Zrobiłam test na nietolerancje pokarmowe. Wyszła gorzej niż się spodziewałam. Alergia na białka mleka, jajka to dopiero początek okropności. Bardzo źle toleruję niemal wszystkie warzywa oprócz ogórków, pomidorów i kapustnych. Nie mogę jeść czosnku ni cebuli, ani ananasa :-(
Źle toleruję grykę, pszenicę i kukurydzę. Z orzechów zabronione migdały i nerkowce, czyli najbardziej ulubione. Żal.pl Gdyby nie to, że teraz przy pomocy internetu można wyszukiwać sobie diety eliminacyjne, chyba płakałabym do rana. Ale bez porady dietetyczki się nie obejdzie. Tym bardziej, że teraz zaczęłam jeszcze oczyszczanie organizmu z zielonym detoksem, a tam dieta rozdzielna, która dodatkowo wszystko zmienia. Chciałabym bardzo by proces oczyszczania mi pomógł. Ale przede wszystkim bym miała wsparcie męża, mamy, taty, dzieci. Czuję, że to dobra droga, że właśnie znalazłam odpowiedź na moje długie modlitwy, by wreszcie przestał mnie boleć brzuch i przestała mieć wzdęcia, które męczą mnie odkąd pamiętam. Mam zespół drażliwego jelita od bardzo, bardzo dawna, ale dopiero niedawno przestało to być dla mnie normą, czymś co muszę zaakceptować, z tym żyć. Jasne są tabletki, ale ja szczerze mówiąc nie chcę ich brać. Wierzę, że Bóg tak pokierował ostatnimi wydarzeniami, żebym wyleczyła się tym, co sam stworzył. I wiem, że część z was popuka się w głowę i przestanie mnie lubić. Że już do końca mi odbiło. Być może, ale wyleczenie J. i A. daje mi nadzieję, że natura da radę. A jak nie, to umrę na raka jelita, bo to najpewniej by mnie czekało (albo już we mnie siedzi, przecież nie robiłam sobie markerów nowotworowych), gdybym nie robiła nic. Albo umrę na przedawkowanie ziół, co wróżą mi akadenickie autorytety. :D
A najbardziej mnie smuci fakt, że te badania są tak bardzo drogie i musiała mnie mocno sytuacja zmotywować, żeby w ogóle ruszyć trn temat. Tysiąc zł piechotą nie chodzi. Czas wstać i jeść. Pomódlcie się za mnie, proszę.