Jestem na wakacjach w Stegnie razem z kołem emerytów i rencistów. Nie mam nic do starszych ludzi. Nawet wolę starszych niż np. Młodzież. Ale przejdźmy do meritum czyli do zrzèdzenia, które zamierzalam tutaj popełnić. Pewnie mogłabym zaliczyć ten urlop Rafała ( bo ja na 3/4 etatu tutaj zapierniczam – odeszło mi przygotowywanie posiłków) za całkiem udany, gdyby nie te kwasy migdałowe i fakt, że jestem tu na obcym wikcie. Pofolgowalam sobie i jadłam co mi podali. Miernikiem tego, jak zdrowe podają tu jedzenie, niech będzie fakt, że do obiadu zamiast kompotu podają napój pełny chemii i syropu glukozowo-frukozowego. Na śniadanie i kolacje samo białe i najtańsze pieczywo. Tak, zrobiłam się stara, zrzedliwa, wybredna i pryszczata. A to już nie jest sprawiedliwe! Już bym jakoś przecierpiala te gazy i zaparcia, ale tej Hiroshimy na mojej twarzy nie mogè przecierpiec! Jutro obiecuje nie ruszyć nawet okruszyny chleba i pić kawè bez mleka, gdyż zaplaczè się na smierc. Poza tym moja komórka została w naszym mieszkaniu, wiec trzeba się ze mną mailowo komunikować, jeśli kogoś niespodziewanie najdzie na to ochota. Sorry za błędy, ale pisze z komórki męża której nie ogarniam.