Tak jest łatwo zwątpić. Stwierdzić, że wszystko, co robisz
jest do niczego, bez sensu. Że niepotrzebnie się trudzisz. Bo to jeszcze nigdy
nie przyniosło efektu. Statystyka jest nieubłagana.


Rok 2006. Mój pierwszy obóz zerowy z SD.
Niedawno przeglądałam stare maile z tego okresu. Dopiero wtedy przypomniałam
sobie, że na początku miałam jechać zupełnie gdzie indziej: na obóz zerowy dla
mojego wydziału. Teraz, gdy znam te osoby, które mnie wówczas zapraszały, na
ten plener, wcale nie żałuję. Na tym moim prawdziwym obozie zerowym poznałam
An_. Pierwsze wrażenie było mało korzysne, ale z czasem zostałyśmy
przyjaciółkami, a nawet przybranymi siostrami. :* Na tym wyjeździe poznałam też
Kasię G. z mojego roku. Pamiętam, jak razem z nią i z An_ śpiewłyśmy piosenki
wędrując po słowackim raju. Te drabinki i mostki były boskie. :D Z SGGW była
tam jeszcze Martyna B., Magda M., Gosia S. i Monika. Czyli w sumie 7 osób z I
roku + Kasia M. organizatorka. Szczerze mówiąc już nie pamiętam jak się
dowiedziałam o obozie zerowym. Wiem na pewno, że Zbyszek (legendarny Zbynialdo)
wysyłał do mnie przez grono wiadomości o SD. Możliwe, że dodatkowo otrzymałam
ulotkę wysyłaną z papierami o przyjęciu na studia. Niestety to był ostatni raz,
kiedy coś takiego było możliwe.
W 2007 roku rozdawaliśmy ulotki. Chyba codziennie. Efekt: 3 nowe osoby + 3
członków. Obóz był super. Poznałam Promyczka, szaloną, ale kochaną Elę, Tomka
K. Do dziś pamiętam nasze rozmowy w pokoju chopaków, w czasie imprez. Były
super! No i mafia też!
W roku 2008 miałam dosyć obozów zerowych i już na niego nie pojechałam. Miałam w
lipcu praktyki, więc nie mogłam również rozdawać ulotek. Robił to ktoś inny i
napewno nie codziennie. Na obozie były chyba tylko 2 osoby z naszej uczelni.
Rekrutacja do koła się powiodła, bo do dziś nie znam tych osób, które tam
rzekomo były.
W 2009 znowu chciałam pojechać na obóz. Tym razem bez moich sióstr (już teraz
dwóch). Nie pamiętam, czy ktoś rozdawał ulotki. Ja chyba nie mogłam. Były z
świstakiem i mi się nie podobały. Za to ostro działałam na gronie. Z marnym
skutkiem. Pojechały z SGGW 4 osoby, w tym ja. To był obóz z pamiętną Orlą Percią
i generalnym rozleniwieniem.
Rok 2010. Znowu wkopałam się w organizację obozu zerowego (bo w 2007 też
teoretycznie nim byłam). Nie z porywu serca, ale z powodu wciąż aktualnego: bo
nikt inny nie chciał. Jestem jak to koło ratunkowe i szczerze mówiąc wkurza
mnie to. Zaczęłam od uświadamiania moich członków, że obóz zerowy  to
świetna sprawa i byłoby na prawdę super, gdyby ktoś zechciał mi pomóc i
pojechać. Po twarzach widziałam, że nic z tego. Ale się nie poddawałam. W
połowie mojej kampanii ulotkowej miałam ochotę się rozpłakać. Bo to przecież moje
zaangażowanie nic nie zmieni. Ludzie i tak nie pojadą. Kto w obecnych czasach
jeździ na bezalkoholowe obozy? Chyba tylko takie świry, jak ja. A takich jest
coraz mniej. Albo już wyginęły. Pewnego wieczoru doznałam olśnienia. Że chcę
ewangelizować, ale bez Boga. Sama. I dlatego wszystko na nic. Więc zaczęłam się
modlić, żeby Duch Święty natchnął tych, którzy powinni na ten obóz pojechać.
Żeby mogli przeżyć studia tak jak ja, a nawet dużo lepiej. Poprosiłam Promyczka
i Rafała, żeby modlili się razem ze mną w tej intencji.
Po akcji rozdawania ulotek pojechałam na FSM. Tam też się modliłam o nasze
dzieło Boże. Prosiłam, żeby pojechało chociaż 10 osób (wraz z członkami), z
których potem choć połowa zostałaby w SD. Wydawało mi się to mimo wszystko mało
realne, ale zaufałam Panu, że jest w stanie to dla mnie zrobić.
Gdy wróciłam okazało się że z SGGW zapisało się najwięcej osób. Na tą chwilę jedzie
 21 osób (w tym 12 z I roku), a wiem, że
jeszcze wybiera się co najmniej 3. I jak tu nie wierzyć w siłę modlitwy? Sama
moja determinacja zdałaby się psu na budę.

Cieszę się tym bardziej, iż pierwotne założenie, odnośnie tego, że z UW i PW
pojedzie najwięcej osób i dla nich koniecznie trzeba zarezerwować największy
domek, runęły. W skutek różnych zaniedbań promocja na tych uczelniach okazała
się niewystarczająca i teraz owe uczelnie są zmuszone zejść z piedestału, na
który je zaprowadził legendarny Zbyszek. To jest rok SGGW! :D